poniedziałek, 10 września 2012

Jak się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną - dla kobiet

Ponieważ w ubiegłym tygodniu musiałam pójść na rozmowę kwalifikacyjną na studia postanowiłam przypomnieć Wam i sobie, jakie są ogólne zasady ubioru na takie okazje jak rozmowa kwalifikacyjna, rozmowa z szefem itp. Mam tu na myśli osoby, które taki strój obowiązuje. Oczywiście strój należy dopasować do stanowiska na jakie aplikujemy. Słyszałam kiedyś również poradę, żeby jak najbardziej starać się upodobnić strojem do osób, które już pracują w danej firmie, tak więc jeśli w firmie obowiązują czarne garnitury, to dobrze jest się w taki właśnie ubrać lub przynajmniej w podobnej kolorystyce - nie wiem, na ile to się sprawdza, ale osobiście tak bym nie robiła. Tak więc co zrobić, żeby "ubraniowo" wypaść jak najlepiej? Przygotować się! Oto kilka porad:

Na pewno na rozmowę nie powinnyśmy zakładać czarnych ani białych garniturów, garsonek ani kostiumów.

Ogólną zasadą jest: "mniej znaczy więcej" oraz "ubrany dobrze nie znaczy modnie".

1. Kobiety powinny iść na rozmowę w spódnicy - odpowiednio dobrana potrafi ukryć wady figury i pokazać nasze atuty. Oczywiście nie może być za krótka ani za długa. Odpowiednia długość dla większości kobiet to długość (minimum) do kolana lub dłuższa, ale nie dłuższa niż do pół łydki.

2. Do tego obowiązkowo rajstopy (lub pończochy) - protokół dyplomatyczny nie dopuszcza gołych nóg. Dlatego też księżna Kate Middleton "lansuje" rajstopy - po prostu nie ma innego wyboru. Nie mogą to jednak być rajstopy z wzorami ani w siateczkę.

3. Buty powinny być na obcasie (nie wysokim, podobno im wyższe stanowisko, tym niższy obcas) ale jeśli ktoś nie chodzi, to nie musi. Generalnie nie powinny być czarne (czasem można) ani tym bardziej białe. Dozwolone kolory to: szary, granat, beż, ewentualnie brąz. Materiał: skóra lub tworzywo skóropodobne. Palce i pięta powinny być zawsze zakryte. Niedopuszczalne jest założyć buty peep-toe lub sandały z rajstopami lub skarpetkami.


4. Torebka nie jest obowiązkowa i niektórzy specjaliści od wizerunku polecają, aby w ogóle jej nie brać. Jeśli ją bierzemy, powinna być dobrana kolorystycznie do stroju lub butów. Nie wolno założyć plecaka (chyba, że jest skórzany i trzymamy go w dłoni).

5. Żakiet (damska marynarka) - jeśli zakładamy, musi harmonizować z całością stroju lub być częścią kostiumu. Powinien mieć długie rękawy.

6.  Bluzka - zawsze z rękawem, choćby krótkim. Kolor w miarę dowolny, ale bez szaleństw. Nie może mieć dużego dekoltu. Nie powinnyśmy również wybierać dużych wzorów ani dziwnych krojów. Klasyka jest zawsze mile widziana.


7. Bielizna - nie może wystawać spod ubioru!!! (Żadne tam stringi wystające z jeansów) - warto to sprawdzić, nie wiadomo, czy ktoś za nami nie będzie siedział.

8. Ubranie powinno być wyprasowane, (nie wyświecone), bez plam, dziur itp.

9. Perfumy, jeśli używamy, powinny być delikatne. Ogólna zasada, to powinno być je czuć z co najwyżej 50 cm nie więcej.

10. Włosy, umyte i uczesane (w miarę klasycznie). Nie muszą być związane ani spięte, chyba, że wiecie, że w danej firmie jest taki wymóg. Dobrze, jeśli nasz kolor jest chociaż w miarę naturalny.

11. Biżuteria powinna być delikatna i mało widoczna. Co najwyżej dwa pierścionki, delikatne kolczyki (po jednym na ucho, nie bardzo wiszące). Zegarek najlepiej ze wskazówkami i dopasowany kolorem do stroju. Nie zakładamy biżuterii, która dźwięczy. Dobrze jest też nie "straszyć" rozmówcy tatuażami. Jeśli się da, chowamy je pod ubraniem. Usuwamy też w miarę możliwości kolczyki z "kontrowersyjnych" części ciała. (Chociaż to oczywiście wszystko zależy od rodzaju zawodu, firmy i rozmowy.)





12. Paznokcie, czyste!!!, jeśli pomalowane, to na jasno-różowo, nude lub bezbarwnie. Podobno nie są dopuszczalne french ale na to dotyczy raczej protokołu dyplomatycznego.

13. Makijaż - dzienny. Po pierwsze absolutnie żadnych sztucznych rzęs, smokey eye i ciemnych szminek. Podkreślamy oczy. Dozwolone są szarości, granaty i brązy oraz beże. Tusz, kreska tylko 2/3 na górnej i 1/3 na dolnej powiece. 

14. Pamiętamy, aby usunąć (schować) okulary przeciwsłoneczne, słuchawki i wszelkie tego typu "pomoce" przed wejściem do budynku. Niedopuszczalne jest pozostawienie okularów na głowie.

15. Postura - proste plecy i uśmiech na ustach. Sama taka postura dodaje nam pewności siebie. Siadając na krześle nie siadamy na samym brzegu ani aż do końca siedzenia. Nie zakładamy nogi na nogę, tylko trzymamy kolana razem. Dłonie rozluźnione na kolanach. Na pytania odpowiadamy pełnymi zdaniami. Dobrze jest sobie przygotować kilka pytań do przyszłego pracodawcy.


Moja wiedza na ten temat pochodzi z książek, innych publikacji oraz z zajęć z techniki biurowej. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, chętnie na nie odpowiem.


Mam nadzieję, że te informacje na coś Wam się zdadzą.

Do następnego razu...

Nika


niedziela, 9 września 2012

Jedzeniowe odkrycie z Real'a i domowe Sushi

Witajcie :)

Na zakupach często zaglądam do strefy ze "zdrowym" jedzeniem. Nie zawsze znajduję tam coś, czego szukałam, ale kupuję m.in mleko sojowe (z uwagi na alergię na mleko). W tym tygodniu dokonałam swoistego "odkrycia". Znalazłam na półce całkiem nowy dla mnie produkt - napój sojowy z sokiem. DO wyboru jest kilka smaków (m.in. pomarańcz i ananas). Ja zdecydowałam się na pomarańczowy. Pycha. Aż się zaczęłam zastanawiać, dlaczego wcześniej nie wpadłam na to, żeby zmieszać mleko z sokiem... :)







Domowe Sushi:

Ponieważ u mnie w domu nie wszyscy są zwolennikami surowej ryby, a ja nie lubię wydawać kupy pieniędzy na specjalistyczne zestawy do sushi, więc do mojego domowego sushi użyłam:

- ryż (Halina do gotowania w woreczkach)
- łosoś wędzony na ciepło (w dzwonkach)
- wodorosty Nori Oishii (około 10 zł za 8 sztuk)
- ocet ryżowy (który i tak kupuję do innych potraw)
- Wasabi (gotowy w tubce - około 11 zł)

Ugotowałam ryż w torebce (aż się rozkleił) i przestudziłam. Wymieszałam z niewielką ilością octu ryżowego. Rozłożyłam na glonach. Na tym, z brzegu ułożyłam kawałki łososia i wasabi. Zwilżyłam brzegi Nori a następnie zwinęłam. Instrukcja była też na opakowaniu Nori. I wyszło tak jak na zdjęciu (tu bez Wasabi bo to wersja dla małej). Jeśli zostawi się więcej wolnego od ryżu miejsca na końcu Nori, nie wychodzi w środku taki ślimaczek oczywiście. :) Sushi można też robić z ogórkiem, marchewką, paluszkami krabowymi czy z czym tam się chce. Tradycyjnie polewa się je sosem sojowym, ale ja za nim nie przepadam. Smacznego!


A spod Sushi wygląda Nemo... Hmmm...

Do następnego razu...

Nika








piątek, 7 września 2012

Paznokciowy Piątek: Kwiaty na granacie.

Nareszcie przyszła moja paczuszka z Konad'u. Napiszę o niej więcej w najbliższym czasie. Dzisiaj pokażę tylko wzorek. Zrobiłam ciemno-granatową bazę, matowy lakier z Inglot'a nr 710. Na to stemple Konad (płytka m57  i lakier Princess kol. coral blue). Liczyłam na to, że będzie bardziej widoczny, a tak jest subtelny i delikatny, chociaż nadal jestem zadowolona. Wydaje mi się jednak, że do osiągnięcia efektu, o jakim myślałam powinnam była zamówić jaśniejszy kolor. Wydaje mi się też, że trochę inaczej wychodzą na błyszczącej bazie. Jak myślicie?




Do następnego razu...

Nika






środa, 5 września 2012

Moje Miejsce: Vincent

Wspaniałe miejsce... Szkoda, że nie mogę tu wkleić zapachów jakie się tam rozchodzą... O czym mowa? O Cafe Vincent przy Nowym Świecie 64 w Warszawie. Nie przychodzę tu często, ale i tak kocham to miejsce. Można tu kupić świeże, pachnące, gorące pieczywo o każdej porze dnia - od 6 do 24. Można też napić się kawy i coś przekąsić. Dla mnie fantastyczne miejsce na poranną kawę i croissanta (razem 14 zł). A ponieważ przechodziłam obok, to właśnie uczyniłam. :) Vincent ma też swój "Francuski" klimat - zwłaszcza jeśli siedzi się w bramie lub na piętrze... Można też usiąść w słońcu przy Nowym Świecie, jeśli tylko pogoda pozwoli. W każdym razie gorąco polecam. :) A tu trochę zdjęć:











 Jestem ciekawa, jakie są Wasze ulubione miejsca...

Do następnego razu...

Nika







poniedziałek, 3 września 2012

Ulubieńcy Sierpnia

Bardzo podobają mi się tego typu posty a zatem:

Oto moi ulubieńcy sierpnia:
(Opinie przedstawione w tym poście są bardzo subiektywne - w końcu to moi ulubieńcy ;P )


 
Na pierwszy ogień idzie zegarek Q&Q - kupiłam go około 3 miesiące temu i jestem w nim po prostu zakochana (kosztował około 80 zł). Zanim go kupiłam oglądałam białe zegarki w podobnym stylu, ale jedyny, który mi się podobał kosztował około 400zł. Szkoda mi wydawać tyle na zegarek, więc wybrałam ten i właściwie się cieszę, bo bardzo lubię fiolet i nie widziałam takiego koloru w innych sklepach. :) Właściwie to mój ulubieniec wakacji.



Jeśli czytałyście inne moje posty, to wiecie, że ten spray kupiłam ostatnio sobie na urodziny. Używałam go już kilka razy i jest genialny. Dla moich krótkich włosów robi to, co trzeba - unosi u nasady i zagęszcza. Włosy lepiej się po nim układają i fryzura lepiej się trzyma. Jedyny minus to zapach - jakby trochę alkoholowy... Nic dziwnego, bo w składzie jest na pierwszym miejscu. O dziwo nie wysusza moich (i tak suchych) włosów.


Szampon i odżywka. Kiedyś używałam Biosilk - seria nawilżająca. Byłam bardzo zadowolona. Ale postanowiłam spróbować tego, bo mama mojego faceta tego używa a ma włosy bardzo podobne do moich. Poza tym kupiłam kiedyś serum FrizzEase John Frieda w promocji i jest świetne. Jeśli mogę powiedzieć, że po Biosilku moje włosy były ładne, to po tej serii są fantastyczne! Dlatego właśnie kupiłam (i po tym serum) kupiłam spray prezentowany powyżej. Wiem, że nie wszystkim ta seria przypadła do gustu, ale myślę, że zależy to od rodzaju włosów. Moje są suche i z tendencją do puszenia się. W każdym razie szampon i odżywka są wydajne. Ja prawie zużyłam już to co widać na zdjęciu i zakupiłam kolejną partię (patrz urodzinowe zakupy). :)


Żel pod prysznic - właściwie też "all time favourite". Nie wiem dlaczego, ale nie kupowałam go przez jakiś czas. Mam alergię na dużo rzeczy i z uwagi na to, że mam dziecko próbowałam używać innych produktów jak na przykład produkty do mycia dzieci z Rossmann'a, Biały Jeleń itp. I po wszystkim swędziała mnie skóra. Po tym żelu tak nie mam. Moja skóra jest nawilżona. Używam go też do golenia nóg, bo moja skóra nie toleruje pianek ani żeli. Kocham też zapach tego żelu. :)


Plasterki z woskiem - próbowałam używać innych np. Veet i Joanna - inna wersja ale dla mnie są niedobre i powodują uczulenie. Na temat usuwania zbędnego owłosienia będzie inny post - tak myślę.


Bułeczki - muffinki z borówkami. Zainspirowana postem jednej z bloggerek (niestety nie pamiętam czyj to post) postanowiłam upiec ciasto z borówkami. A ponieważ kupiłam sobie formę do muffinek, stwierdziłam, że zrobię bułeczki. Ciasto jest drożdżowe i może być z kruszonką (na zdjęciu oczywiście bez). Nakładam warstwę ciasta do formy, wrzucam warstwę borówek (wymieszanych z bułką tartą i cukrem) i nakładam kolejną warstwę ciasta. Pycha! :) I zdrowe też :)


Do następnego przeczytania!

Nika





niedziela, 2 września 2012

Inglot - wycofuje cienie!?

Hej,

Mam dla Was "njusa" z pierwszej ręki. Byłam sobie na zakupach w Inglocie i dowiedziałam się od pani tam pracującej, że Inglot docelowo wycofuje okrągłe cienie. Podobno niektóre sklepy już nie sprzedają okrągłych cieni... Dlatego też nie polecam kupowania paletek na okrągłe wkłady. Sama mam 3 małe paletki z okrągłymi wkładami i nie bardzo jestem zadowolona z takich informacji. Pani powiedziała, że nie wiadomo jeszcze co zrobią ze szminkami i korektorami, i że być może do tego będzie można takie paletki wykorzystywać. 

Wiedziałyście o tym? Podoba Wam się taki pomysł? Macie "okrągłe" paletki z Inglota?

Pozdrawiam,

Niezbyt zadowolona Nika





sobota, 1 września 2012

Konkurs u Biolander - na FB



Witajcie!
Biolander zorganizował konkurs dla bloggerów na FB: tutaj. Wystarczy udostępnić wydarzenie, wrzucić link na bloga i wybrać nagrodę. Konkurs trwa do 5.09. :)

Ja bardzo chciałabym mieć okazję przetestować te dwa produkty:





Nigdy nie używałam takich produktów, a Wy?

Do następnego razu :)

Nika


Zdjęcia pochodzą ze strony Biolander