czwartek, 13 września 2012

Jak kupić dobre kalosze?

Ja noszę kaloszę, Ty nosisz kalosisz... Czyli jak kupić dobre kalosze?

Dla mnie kalosze nie są modą, są po prostu praktyczne. Mieszkając pod Warszawą i jeżdżąc autobusem lubię mieć suche nogi. Ale jak kupić kalosze, które to zapewnią (i może nie będą kosztowały fortuny)?


Po pierwsze - nie mogą być szyte ani klejone. Dobre kalosze powinny być odlewane w całości z jednego kawałka gumy. Każdy klej w końcu puści.

Po drugie - jeśli chcemy móc ich używać przez cały rok - powinny być w miarę cienkie (żeby nie przegrzewały wiosną czy latem) i wystarczająco duże, żeby zmieściła się do nich wkładka filcowa i para grubych skarpet (albo i dwie).

Po trzecie podeszwa - nie może być zbyt cienka - ideałem jest podeszwa - traktor. Z nią nawet na lodzie się nie przewrócimy.



Po czwarte cena - jeśli kalosze są naprawdę dobrej jakości, warto wydać na nie więcej, ale można kupić kalosze za rozsądną cenę - chyba, że chcemy oryginalne Hunter'y.

Po piąte kolor -powinien być jak najbardziej uniwersalny. Dla mnie np. czarne. Dobre są też kolorowe bo pasują do wielu rzeczy. Raczej nie polecałabym kupna np. mocno różowych lub pomarańczowych, chyba, że macie 16 lat i nosicie się w takich kolorach. 

Ważna jest też waga i wygoda chodzenia - tak jak każdy but należy je zmierzyć i przejść się po sklepie. Uwaga - Kalosze się nie "rozchodzą"! Jeśli chodzi o wysokość, to ja wolę wyższe, ale to zależy od osobistych preferencji.

Moje kalosze mam już ponad 2 lata. Jeszcze nie przemakają. Kosztowały 40 zł w małym sklepiku z butami. Żadne tam firmówki, ale i tak je lubię.

Do następnego razu...

Nika





6 komentarzy:

  1. No właśnie moje były klejone... Zwróciłam na to uwagę jak się rozkleiły :-P
    Ale brat mi sklei i jeszcze w nich trochę pobiegam :-) ja mam kolorowe, nie jaskrawe, ale lubię je do takiego raczej luźnego looku :-)
    Następnym razem wezmę pod uwagę Twoje wskazówki :-) na szczęście moje zaczęły szwankowac dopiero po półtora roku użytkowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam 2 pary kaloszy- jedne czarne kupione w Decathlonie na dziale jeździeckim (4ozł), drugie w kwiaty, które dorwałam rok temu w jakimś markecie. Obie świetnie sprawdzają się podczas każdej ulewy. Bardzo cieszę się, że moda zrobiła ukłon w stronę wygody i wreszcie mogę (jak wtedy, gdy byłam małą dziewczynką) brodzić w kałużach bez obawy, że przemoczę sobie stopy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam te spojrzenia przemokniętych ludzi omijających kałuże kiedy ja idę sobie przez środek ;P

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też przymierzam się do kupna pierwszych w swoim życiu kaloszy :) często chodzimy z mężem na spacery do lasu i byłyby idealne na taką okazje i nie tylko. Nie mogę się tylko zdecydować jaki kolor hmmm.... pozdrawiam i zapraszam do mnie http://sylwwia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie zapraszam do zostawiania komentarzy :) Jeśli macie jakieś pytania, z pewnością na nie odpowiem :)